Sunday, November 4, 2018

Zacznijmy jeszcze raz.

No to blog. Ile razy zaczynałam to nie zliczę, niektórych adresów nawet nie pamiętam, pamiętam za to mnóstwo pomysłów na wpisy. Po drodze z pracy, w supermarkecie, w lesie, podczas obiadu. I za każdym razem myśl "no, gdybym któregoś bloga pociągnęła dłużej niż kilka tygodni...".
Moja przygoda z blogami zaczęła się w wieku nastoletnim, w epoce szybkiego rozwoju internetu jeszcze na minuty. Jeden z nielicznych polskich serwerów, misternie dobrane kolorki, przyspieszone bicie serca przy pierwszym upublicznieniu tego, co do tej pory chowało się gdzieś w tyle głowy, ewentualnie od święta zapisane w specjalnie dedykowanym do tego celu zeszycie. Ukrytym w drugim rzędzie książek na półce. Byleby nikt nie znalazł, nie przeczytał. Ale internet? Anonimowość wciąga. A do tego ta frajda z pisania. I powrót do dziecięcych pomysłów, skojarzeń, gier słownych.
Dziś sobie o tym wszystkim przypomniałam. Dziś, po kilkunastu latach, wracam do tego co daje mi radość. Wracam do blogowania.

Zacznijmy jeszcze raz.

No to blog. Ile razy zaczynałam to nie zliczę, niektórych adresów nawet nie pamiętam, pamiętam za to mnóstwo pomysłów na wpisy. Po drodze z ...